Pozdrowienia z Gruzji
Geografia, Podróże, Świat
29 listopada 2009 | 5:11
Podczas sierpniowego pobytu w Gruzji miałam okazję poznać wielu mieszkańców tego pięknego kraju. Niestety, ciężko było się z nimi dogadać w jakimkolwiek innym języku niż gruziński, a znajomość rosyjskiego wcale nie jest tam tak powszechna, jak się wydaje … Kiedy wraz z towarzyszami podróży, siedząc na rynku w miasteczku Signagi usłyszeliśmy polski język, myśleliśmy, że to jakaś pomyłka. Okazało się, że nie. Poznaliśmy Karolinę oraz jej narzeczonego – Gruzina Georgija. Poznali się na studiach w Niemczech. Teraz przyjechali do Gruzji, Karolina była tu po raz pierwszy, a Georgij jeździł z nią po całym kraju pokazując wszystko, co warte było obejrzenia. Okazało się, że jedziemy do tego samego miejsca, monastyru Dawid Garedżia, a nasi nowi znajomi byli na tyle mili, że zgodzili się nas podwieźć. Podczas drogi do monastyru i później – do Tbilisi – udało mi się wypytać Georgija o wszystkie interesujące mnie szczegóły dotyczące gruzińskiej historii, polityki, kultury…
M.D. Więc Gieorgij, powiedz mi jak to jest z Waszym alfabetem? Nie jest przecież podobny do niczego innego na całym świecie…
GIEORGIJ Alfabet gruziński wziął się przede wszystkim z izolacji. To zupełnie inny system językowy. Jest dość trudny, nie jest podobny do żadnego z języków indoeuropejskich. Naukowcy wciąż próbują go sklasyfikować. Sami Gruzini śmieją się, że jak rzuci się ugotowane spaghetti na ścianę, to co pozostanie, to właśnie alfabet gruziński.
M.D. A jak to jest z legendą o Św. Nino? To Wasza największa święta, która podobno przyniosła do Gruzji chrześcijaństwo ..
GIEORGIJ Św Nino? Hmm, ja znam tylko jedną legendę o powstaniu chrześcijaństwa. Wiąże się z pierwszym chrześcijańskim królem Gruzji. Podobno kiedy był na polowaniu, cały jego oddział zagubił się w górach. Kiedy zaczął zapadać zmierzch, a na dodatek rozpętała się niesamowita burza, król pomodlił się, obiecując Bogu przyjęcie chrześcijaństwa, jeśli tylko sprowadzi jego i jego oddział z powrotem do domu. Momentalnie rozjaśniło się,
a król i jego drużyna odnaleźli drogę do domu. I tak Gruzja przyjęła chrześcijaństwo. A co do Św. Nino … (śmiech) – nic o niej nie wiem. Z Kapadocji była…(śmiech).
M.D. Georgij, a powiedz mi, po co była ta cała wojna w zeszłym roku? Po co to wszystko?
GIEORGIJ Po to, żebyśmy mieli jak najmniej turystów, żeby tu do nas nikt nie przyjeżdżał. Sama mówiłaś przecież, że wszyscy Was ostrzegali przed przyjazdem tutaj…
M. D. No tak, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna …
GIEORGIJ No właśnie, a sama widziałaś, ile mamy do pokazania. Chociażby w Kachetii, te wszystkie kościoły z V, VI wieku naszej ery. Przecież tego typu rzeczy nie zobaczymy nigdzie w Europie, no chyba może w Grecji, ale tutaj wszystko jest nowe, nieznane, nie widziane wcześniej przez turystów…
M.D. A ta ulica George’a Bush’a, którą macie w Tbilisi ? Tego też nie ma chyba nigdzie na świecie…
GIEORGIJ To nasz największy wstyd, okropny wstyd… Wszyscy się z nas śmieją, cały Zachód, do którego Saakaszwili tak chętnie nas prowadzi.
M.D. To dlaczego się na to zgodziliście?
GIEORGIJ A powiedz mi, w jaki sposób mieliśmy się nie zgodzić? Głosowanie? Śmiechu warte… Zresztą ten cały Zachód… Moim zdaniem on nas
po prostu wykorzystuje. Obchodzi ich tylko rurociąg z Baku do Tbilisi. Nic innego. Na pewno nie ludzie, a nawet to, że Gruzja ze wszystkich krajów Kaukazu jest krajem najbardziej demokratyczna. Gdyby nas inaczej traktowali, byłoby inaczej, a tak jest, jak jest.
M.D. A Saakaszwili? Sami go wybraliście, a teraz słyszę od jednego starego Gruzina, że to on wybrał Zachód, a nie Wy.
GIEORGIJ Saakaszwili? On ma dobrą wizję… Przynajmniej miał, kiedyś. Teraz wydaje mi się, że się pogubił gdzieś, on sam chyba nie za bardzo wie gdzie.
M.D. Czyli jak to jest – z Zachodem nie bardzo, z Rosją nie bardzo …
GIEORGIJ Zrozum nas, zwykłych ludzi. Wielka polityka to nie dla nas, my po prostu chcemy żyć normalnie. A sama widzisz, jak tu jest. Tak jak mówiłem, Zachód nas wykorzystuje, Rosja nas nie lubi – Osetia, Abchazja. My do Rosjan nic nie mamy. Lubimy ich jako naród, ale nie jako władzę. Rozumiesz?
M.D. No tak, rozumiem. U nas w Polsce też wszyscy mamy w pamięci te kilkadziesiąt lat sowieckiej władzy…
GIEORGIJ No więc sama widzisz…
Co jeszcze ciekawego powiedział mi Gieorgij – dowiecie się w następnej części artykułu.
M. Dobosz


