Okres Świąt Wielkiej Nocy zawsze kojarzy się ze specjałami kuchni polskiej. Mazurki, drożdżowe baby, baranki – wszystkie pięknie przyozdobione lukrem i bakaliami. Słodki zapach specjałów kuchennych miesza się z pastelami pięknej wiosny. Jakże rozmarzonym człowiek się staje na widok uginającego się pod słodkościami stołu. Czyżby myślał o niebieskich migdałach? – Nie to rzeczywistość! O smaku marcepanu…

Pisząc o mazurkach, mam na myśli bakalie, o bakaliach – migdały, a o migdałach – Kalifornię. Migdały to owoce migdałowca zwyczajnego, którego rodowód sięga Azji Środkowej. Stamtąd kupcy azjatyccy rozprzestrzenili jego uprawę do Europy. Obecnie migdały uprawiane są w basenie Morza Śródziemnego: we Włoszech, Francji, Hiszpanii ( w której nie tylko marcepan raczy podniebienia, ale również migdałowy napój horchata), a północna granica uprawy migdałowca sięga aż po tereny Czech i Słowacji. No i jak już wspomniałam – migdałowiec zwyczajny uprawiany jest na wielką skalę również w Kalifornii..

Gdy piszę o Kaliforni zaś, to mam na myśli (prócz migdałów oczywiście) 3 rzeczy: Dolinę Krzemową, Dolinę Śmierci i Hollywood. No i oczywiście Arnolda Schwarzenegera – ale to już dłuższa opowieść…

Hollywood – dzielnica Miasta Aniołów – najbardziej niebanalna z niebanalnych, najbardziej ciekawa z kiczowatych, najbardziej przerysowana z autentycznych, najbrzydsza z brzydkich dzielnic Los Angeles. Nazwa, oznaczajaca „Święty Las”, służy jako skrót do określenia zagłębia kinematografii amerykańskiej. Swoją drogą – „Święty” jest tam tylko film…

Dolina Krzemowa – zagłębie przemysłu nowych technologii (high-tech), głównie przemysłu komputerowego. Głównym czynnikiem, dla którego przemysł wysokich technologii obrał tutaj swoją siedzibę był… klimat. Nie za zimno w zimie, nie za ciepło latem – idealne warunki dla ciężkiej, umysłowej pracy!

I wreszcie Dolina Śmierci – największa pustynia Kalifornii, z największą depresją obu Ameryk: -82 m p.p.m. Tutaj, nierealny krajobraz księżycowy był scenerią dla opętanych gorączką złota białych podróżników, którzy w złotym kruszcu widzieli poprawę swego losu. Tutaj woda paruje zanim osiągnie powierzchnię pustyni. Orzeźwiające powietrze znad oceanu nie ma prawa się przedrzeć przez otaczające bariery pasm górskich. Najgłębsza depresja, najwyższe temperatury, najgorętszy piasek – jeden z największych cudów świata, roziskrzony kryształkami soli i promieniami palącego słońca. Podróż tu to podróż do piekieł…

ruda

Dodaj ocenę:
(Brak ocen)
Loading ... Loading ...